Dzisiaj jest : 22 maja 2019 - wspomnienie św. Rity z Cascia, zakonnicy

Czytania na dziś

22 V 2019 r., Środa
wspomnienie św. Rity z Cascia, zakonnicy
Czytanie pierwsze
(Dz 15, 1-6)
Ewangelia
(J 15, 1-8)

Razem wejdźmy w Wielki Tydzień

17.04.2011 r.
Wielki Tydzień to 7 najważniejszych dni w życiu Jezusa Chrystusa. Co za tym idzie 7 najważniejszych dni w roku każdego katolika. Jezus z pewnością nie zrezygnowałby z przeżycia ich powtórnie (łącznie z wielkopiątkową śmiercią), bo przecież wtedy każdego z nas zbawił. Czy Ty jesteś gotów także przeżyć je, jako najważniejsze dni tego roku? Każdego parafianina i internetowego sympatyka zapraszamy do wejścia w Wielki Tydzień razem z nami.  Każdego dnia będziemy zamieszczać krótkie komentarze i prezentować teksty Ewangelii do rozważań.

LITURGIA WIELKIEGO TYGODNIA


NIEDZIELA PALMOWA
Tydzień otwiera Niedziela Męki Pańskiej zwana Niedzielą Palmową. Liturgia wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, bezpośrednio poprzedzający Jego Mękę i Śmierć na Krzyżu. Witające go tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając: "Hosanna Synowi Dawidowemu". O uroczystym wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy piszą wszyscy czterej Ewangeliści. Samo to świadczy, jak wielką rangę przywiązują do tego wydarzenia z życia Jezusa Chrystusa.

Liturgia Niedzieli Palmowej jest rozpięta między dwoma momentami: radosną procesją z palmami oraz czytaniem - jako Ewangelii - Męki Pańskiej według jednego z 3 Ewangelistów: Mateusza, Marka lub Łukasza. W ten sposób Kościół podkreśla, że triumf Chrystusa i Jego Ofiara są ze sobą nierozerwalnie związane. Zwieńczeniem liturgii słowa jest uroczyste odczytanie lub odśpiewanie słów z Ewangelii opisującej mękę i śmierć Chrystusa.

ROZWAŻANIA
Kluczem do odczytania dzisiejszych czytań jest pytanie: PO KTÓREJ STRONIE STANIESZ? Samo pytanie nie jest proste – skierowane wprost, domagające się jednoznacznej odpowiedzi, nie dające miejsca na ucieczkę. Jest mocne, bo od odpowiedzi na nie zależy, czy życie Jezusa, Jego męka, śmierć i zmartwychwstanie mają dla mnie sens, czy są dla mnie skuteczne, czy mnie przemieniają.
PO KTÓREJ STRONIE STANIESZ?

Tłum, radość, śpiewy. Tak łatwo podziwiać Jezusa, gdy wjeżdża do Jerozolimy otoczony uczniami, witany kwiatami. Łatwo stanąć po Jego stronie, bo przecież jest Synem Dawida… Może rację miał Judasz, wydając Jezusa? Może zmęczenie uczniów było uzasadnione (przygotowanie, uczta, stroma droga do Getsemani)? Może trzeba zabrać z sobą kije i miecze, by wyjść na spotkanie Jezusa?

Stanąć po stronie Jezusa w pałacu Arcykapłana? To głupota, podpisanie wyroku śmierci na siebie. Łatwiej odejść, nawet z gorzkimi łzami zdrady.

Jezus był sam. Słyszał krzyki tłumu niosące śmierć. Nikt nie pamiętał o aplauzie, z jakim Go witano. Czy stoję po właściwej stronie? Ale która strona jest właściwa – tam gdzie większość, czy (dosłownie) naga Prawda?

Czy Ojciec stanął po stronie Syna? Czy przeraźliwy krzyk rozdarł niebiosa? Czy może zmieszał się z szyderstwem – Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi - które było jednocześnie największą pokusą? Czy modlitwa opuszczonego została wysłuchana?
Czy stanę po stronie śmierci, nieubłaganego losu człowieka? Po stronie milczenia bez jęku skargi lub radości? Po stronie grobu z jego pustką i rozkładem?
PO KTÓREJ STRONIE STANIESZ?

Bo jest jeszcze jedna strona – zapomniana, cicha, prawie  niezauważalna. Strona kobiet - Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu. Pozornie dają wyraz beznadziejności sytuacji - z tego miejsca nie ma przecież powrotu. Jednocześnie jednak otwierają coś nowego, czego nie są świadome.  Stają  się znakiem nadziei, jak straże wyczekujące poranka. Ich wierność dowodzi, że trwają po stronie Życia. Oczekują już  innego świtu, tego po szabacie.
PO KTÓREJ STRONIE STANIESZ?

EWANGELIA
Na procesję z palmami Mt 21,1-11


Wjazd Jezusa do Jerozolimy

Gdy się przybliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał swoich uczniów i rzekł im: "Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz znajdziecie oślicę uwiązaną i źrebię z nią. Odwiążcie je i przyprowadźcie do Mnie. A gdyby wam kto co mówił, powiecie: «Pan ich potrzebuje, a zaraz je puści»". Stało się to, żeby się spełniło słowo proroka: "Powiedzcie Córze Syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy".

Uczniowie poszli i uczynili, jak im Jezus polecił. Przyprowadzili oślicę i źrebię i położyli na nie swe płaszcze, a On usiadł na nich. A ogromny tłum słał swe płaszcze na drodze, inni obcinali gałązki z drzew i ścielili na drodze. A tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim, wołały głośno: "Hosanna Synowi Dawida. Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie. Hosanna na wysokościach".

Gdy wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto, i pytano: "Kto to jest?" A tłumy odpowiadały: "To jest prorok Jezus z Nazaretu w Galilei".

Na Eucharystię Mt 27,11-54

Jezus przed Piłatem

Jezusa stawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie:
- Czy Ty jesteś królem żydowskim?
Jezus odpowiedział:
- Tak, Ja nim jestem.
A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat:
- Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie?
On jednak nie odpowiadał mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił.

Jezus odrzucony przez swój naród

A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat:
- Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem?
Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie:
- Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu.
Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik:
- Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił?
Odpowiedzieli:
- Barabasza!
Rzekł do nich Piłat:
- Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?
Zawołali wszyscy:
- Na krzyż z Nim!
Namiestnik odpowiedział:
- Cóż właściwie złego uczynił?
Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli:
- Na krzyż z Nim!
Piłat widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc:
- Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz.
A cały lud zawołał:
- Krew Jego na nas i na dzieci nasze.
Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Król wyśmiany

Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z Jego szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękli przed Nim i szydzili z Niego mówiąc:
- Witaj, królu żydowski!
Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.

Droga krzyżowa

Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jezusa. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejsce Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie.

Wyszydzenie na krzyżu

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc:
- Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, ocal sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża.
Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali:
- Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym.
Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Śmierć Jezusa

Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem:
- Eli, Eli, lema sabachthani?
To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili:
On Eliasza woła.
- Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili:
- Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić.
A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.

Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie

Po śmierci Jezusa

A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta Świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili:
Prawdziwie, ten był Synem Bożym.